29.09.2018 r.

Jesień od tygodnia prezentuje swoje uroki i kaprysy pogodowe.

Proponujemy więc muzyczne jej przywitanie.

Nietrudno znaleźć coś lepszego niż jedną z części „Czterech pór roku” Vivaldiego.

Koncerty te są jednym z wybitniejszych przykładów muzyki programowo-ilustracyjnej.

Przybliżmy tę postać.

Antonio Lucio Vivaldi zwany Il Prete Rosso, pol. „Rudy Ksiądz” (ur. 4 marca 1678 w Wenecji, zm. 28 lipca 1741 w Wiedniu) – włoski skrzypek i kompozytor, duchowny katolicki.

Antonio Vivaldi urodził się w Wenecji. Jego ojciec, początkowo cyrulik z zamiłowaniem muzycznym, był skrzypkiem, który ostatecznie znalazł zatrudnienie w orkiestrze bazyliki św. Marka. To od niego młody Vivaldi uczył się gry na tym instrumencie. W wieku 25 lat otrzymał święcenia kapłańskie. We wrześniu 1703 roku rozpoczął pracę jako nauczyciel gry na skrzypcach w sierocińcu dla dziewcząt Ospedale della Pietà, dla którego komponował do końca życia. W 1705 r. został opublikowany jego pierwszy zbiór sonat na trzy instrumenty, a cztery lata później nowa seria sonat skrzypcowych. W 1713 roku Vivaldi napisał swoją pierwszą operę Ottone in villa. W roku 1718 udał się do Mantui, gdzie pozostał przez dwa lata, dyrygując muzyką świecką na dworze księcia Filipa. Po powrocie do Wenecji, w 1727 r. opublikował Il cimento dell’armonia e dell’inventione ze słynnym zbiorem Le quattro stagioni (Cztery pory roku). W ostatnich latach życia podróżował po Europie dyrygując wykonaniami swoich dzieł. W 1740 wyruszył do Wiednia, gdzie rok później zmarł na nierozpoznaną do końca chorobę.

Sława utworów i samego Vivaldiego po jego śmierci nie trwała długo, a jeśli już pojawiało się gdzieś jego nazwisko, to tylko w charakterze anegdoty o księdzu biegającym w trakcie mszy do zakrystii, by zapisać temat muzyczny, który właśnie wpadł mu do głowy. Dopiero narastające zainteresowanie muzyką J.S. Bacha, który dokonał transkrypcji na klawesyn 18 koncertów skrzypcowych Vivaldiego, kazało zwrócić uwagę badaczy na kompozytora oryginałów. Stopniowo stawało się jasne, że Vivaldi to kompozytor, którego można stawiać na równi z Händlem i z Bachem. Odkrycie w 1926 r. „rękopisów turyńskich”, czyli partytur do 140 dzieł instrumentalnych, 29 kantat, 12 oper, trzech krótszych dramatów, jednego oratorium oraz wielu fragmentów różnych utworów, dało muzykologom impuls do poszukiwań dalszych dzieł w zbiorach w całej Europie. Nieznane dzieła Vivaldiego są odnajdywane do czasów obecnych.

Dorobek kompozytorski
Rodzaj twórczości liczba dzieł
Muzyka wokalna
pieśni
97
muzyka chóralna
38
Muzyka instrumentalna
koncerty
ponad 500
muzyka kameralna
101
Inne formy orkiestralne
26
opery
35
RAZEM
859

źródło: wikipedia

Posłuchajcie:

08.09.2018 r.

Dlaczego „Sugar Mice”, dlaczego Marillion?

Dlatego, że utwór „Sugar Mice” pochodzi z wydanej w 1987 roku  płyty „Clutching at Straws”. Była to ostatnia płyta z charyzmatycznym wokalistą Fishem.

I to Fish jest powodem pojawienia się utworu „Sugar Mice”.

Wystąpi on w październiku 2018 w pięciu polskich miastach (Poznań, Kraków, Warszawa, Bydgoszcz, Gdańsk).  Artysta po raz ostatni wykona w całości kultowy album swojego macierzystego zespołu Marillion „Clutching at Straws”.

Jest to album szczególny:

„Znanego z poprzednich albumów błazna Jestera zastąpił Torch, który symbolizuje alkoholika rozliczającego się ze swoim życiem. Warstwa liryczna Clutching at Straws dotyczy uzależnień. Można powiedzieć, że są to zapiski pisarza sfrustrowanego swoim dotychczasowym życiem. Tytuł Warm Wet Cirlces nawiązuje do okręgów, które zostają na stole po szklance mocniejszego trunku, White Russian to nazwa alkoholowego koktajlu, a Slainte Mhath to szkockie określenie toastu (coś w stylu polskiego „Na zdrowie!”). Teksty Fisha nie biorą się jednak znikąd. Tryb życia album-trasa-album, nasilające się napięcia w zespole, konflikt z menadżerem – to wszystko wpłynęło na kształt albumu, który wydaje się być przepełniony mrokiem oraz melancholią.

Paradoksalnie Clutching at Straws jest jednak najdojrzalszym z dotychczasowych krążków Marillion pod względem lirycznym, a i muzycznie też jest równo przez ponad 50 minut trwania albumu (aczkolwiek nie ma na nim ponadośmiominutowych kompozycji, jak na Script for a Jester’s Tear czy Fugazi). Produkcją ponownie zajął się Chris Kimsey, a do współpracy zaproszono Tessę Niles, która użyczyła swojego głosu w dwóch utworach – Warm Wet Cirlces oraz The Last Straw. Na Clutching at Straws znajdują się zarówno mroczne i klimatyczne utwory z pięknymi solówkami Steve’a Rothery’ego (Warm Wet CirclesWhite RussianSugar Mice), jak i trochę weselsze, dające nadzieję na szczęśliwe zakończenie całej opowieści (Just for the RecordIncommunicadoThe Last Straw). Nie bez przyczyny wspominam o „szczęśliwym zakończeniu”. Na końcu albumu umieszczony został kilkusekundowy Happy Ending wyrażony szyderczym śmiechem Fisha i oznaczający, że szczęście w tym przypadku jest wyjątkowo złudne.”

źródło: http://przemuza.pl/2017/06/19/marillion-clutching-at-straws-1987/

Posłuchajcie:

Wata cukrowa

Zmieniałem telewizyjne kanały
Tej deszczowej niedzieli w Milwaukee
Starając się złożyć w całość rozmowy
Starając się zrozumieć kto byt winien

Lecz gdy już do tego dochodzi,
Nie ma sensu udawać
Bo gdy już do tego dochodzi,
Nie ma nikogo kto wziąłby na siebie winę
Więc obwiń mnie,
Możesz zwalić wszystko na mnie
Jesteśmy tylko watą cukrową na deszczu

Słyszałem głos Sinatry wołający do mnie
Przez parkiet
Gdzie za współudział w rytmie
Płacisz ćwiartkę
Grającej szafie płaczącej w kącie
Podczas gdy kelnerka odmierza czas

Gdyż kiedy już do tego dochodzi,
Nie ma sensu udawać
Bo gdy już do tego dochodzi,
Naprawdę nie ma nikogo winnego
Więc obwiń mnie,
Możesz zwalić wszystko na mnie
Jesteśmy tylko watą cukrową na deszczu

Wiem co czuję, wiem czego chcę,
Wiem czym jestem
Twój ojciec skasował bilet na następne spotkanie
A ja wiem czego chcę, wiem co czuję
I wiem czego potrzebuję

Tatuś skasował nasz bilet,
Bilet na następne spotkanie
I nie ma tu nikogo winnego – tylko ja
Zwal wszystko na mnie
Cóż, najodważniejszą rzeczą
Jaką kiedykolwiek zrobiłem
Były rozmowy z dzieciakami przez telefon
Słyszałem ich pytania i wiedziałem
Że byłaś wtedy całkiem sama
Czy nie rozumiesz że zostałem bez pracy
I nie mogłem znieść
Rzucanych mi spojrzeń
Które mówiły „Co za dureń”
Jeśli więc chcesz mieć mój adres –
Jest nim pierwsze miejsce przy końcu baru
Gdzie siedzę wśród upadłych aniołów
Trzymając się ostatniej deski ratunku
I pielęgnując nasze blizny
Zwal wszystko na mnie, zwal na mnie
Wata cukrowa w deszczu,
Twój ojciec skasował bilet
Na następne spotkanie

tłumaczenie: Tomasz Beksiński