Tadek

Drogi Panie Boże

Nawet gdy alkohol piłem

Ty nigdy mnie nie odrzuciłeś

trzymałeś mnie na swoich rękach,

żebym nie upadł na ziemię i żebym nie stękał.

Ja nie raz w amoku pijackim płakałem,

i żyć na tym świecie, nie chciałem,

zapijałem swoje przykre uczucia,

rozerwana była moja grzeszna dusza.

Teraz wiem, że nie pije,

wiem, że na nowo zaczynam żyć,

i zawsze chcę być przy Tobie,

dobry i łaskawy mój Panie Boże.

Narodziłem się znów na nowo,

i tak sobie, nieraz myślę,

całe piękne życie chłopie,

jest przed Tobą.

Nie zapominam, że Jestem alkoholikiem,

i nie ma już, dla mnie żadnego picia,

mam jeszcze swoją Rodzinę, dla niej,

trzeźwieje, dla niej żyję.

Naprawdę kocham Cię dobry Panie Boże,

że pokazałeś mi trzeźwą drogę

ja już dzisiaj wiem, że powstał dla mnie,

nowy piękniejszy dzień.

Wiersz dedykuję wszystkim osobom które,

podjęły Terapię i leczenie, żeby zawsze realnie,

patrzyli na świat i nie zwalczali swoich uczuć,

i trzeźwieli tylko dla Siebie.

Czarny Bór A.D. 2003.X.05.

Autor wiersza Tadeusz Macias

 

 

„CZY WARTO…?”

NIE MA JUŻ O CZYM MARZYĆ, NIE MA JUŻ O CZYM TEŻ ŚNIĆ

NIE MA NADZIEI I NIE MA WIARY JUŻ W NIC

CHOĆ COŚ SIĘ ZACZĘŁO, COŚ SIĘ ZRODZIŁO – TO WCIĄŻ

COŚ SIĘ WALIŁO, NIEZNANY PRZYCZYNY KROK

-Ja, CZTERY SCIANY, STÓŁ POŁAMANY I SZKŁO

OGIEŃ W PRZEŁYKU, A PRZECIEŻ NIE O TO SZŁO

COŚ SIĘ SKOŃCZYŁO, COŚ SIĘ ZACZĘŁO – NO CÓŻ

KOŃCZY SIĘ WSZYSTKO, TAK TRUDNO ZACZĄĆ COŚ ZNÓW

SZCZYTY BUDUJĘ W MEJ POPIELNICZCE, CO KROK

CHMURY CO Z DYMU W POKOJU DZIESIĄTY MROK

SMUTEK, NIENAWIŚĆ, MIŁOŚĆ CZY RADOŚĆ – TO CO

TONĄŁEM DO DZISIAJ, PRZEJRZAŁEM – CZAS ZMIENIĆ TO!

-SKUTKI-

CISZA, KTÓRA STAJE SIĘ GŁOŚNA – TAK CICHA

PRÓŻNIA, W KTÓREJ EGZYSTUJĘ

CIEMNOŚĆ, W KTÓREJ WSZYSTKO ZNIKA

NICOŚĆ, W KTÓREJ NIC NIE CZUJĘ

WYOBRAŹNI ODGŁOSY, GDZIEŚ BARDZO DALEKO

CZOŁO POTEM ZLANE I CHŁÓD

WOKÓŁ MNIE NIE MA NICZEGO

CO MÓGŁBYM KOCHAĆ I CZUĆ

SPŁOSZONE ME SERCE I PUSTKA

MYŚLI POSKŁADAĆ NIE ZDOŁAM

– TO RZECZYWISTOŚĆ TAK SMUTNA

KTÓRA O POMOC WOŁA

-JAK BŁĄDZĄCY PTAK-

WSZYSTKIE KIERUNKI JUŻ TRAFIŁ SZLAK

GDZIE SĄ, GDZIE JEST DROGA TA, GDZIE TOR

GDZIE JEST NADZIEJA, JA SZUKAM I PYTAM WCIĄŻ

MIŁOŚĆ, MA WIARA, TAK NIESZCZĘŚLIWA, JAK TEN PTAK

-CO KTOŚ GO Z LOTU ZDJĄŁ…

14.10.2003 R. Tadek Stachursky

 

 

 

-ZWĄTPIENIE-

ŻYCIE ZBRZYDŁO, DZIEŃ SZARY BIJE W TWARZ

CHŁOSTANY SŁOWEM, JAKBYM SIĘ MUSIAŁ BAĆ

ŻYCIE OBRZYDŁO I PRZY MNIE TO CO ZŁE

CHOĆ KIEDYŚ BYŁO TAK PIĘKNIE, LECZ DZIŚ NIE

GDZIE JEST TA WIARA I GDZIE MŁODOŚCI CZAR

GDZIE TO CO BYŁO, GDZIE MOJE TWARDE JA

GDZIE JEST TA PRAWDA I CZY W OGÓLE JEST

WCIĄŻ NIENAŻARTA, POKUSA CZAI SIĘ

-JUŻ NIGDY-

CZARNO-BIAŁE DZIŚ KOLORY WZSYSTKIE SĄ

GDZIEŚ DALEKA DROGA, KTÓRĄ PRZEBIEGŁ KOT

DZISIAJ, BYŁO TO CO BYŁO – NIEWIADOME JUTRO

LECZ NIGDY WIĘCEJ TAK!

-BY POWTÓRZYC BŁĄD

CAŁKIEM BLISKO, LECZ DALEKO WSZYSTKO JEST

SERCE PUSTE, CHOĆ NIEDAWNO CHCIAŁO CHCIEĆ

OBEZNANI W SPRAWACH „PSYCHOLODZY DNIA”

NA PYTANIE JEDNAK ODPOWIEDZI BRAK

DZISIAJ SZLAK JUŻ TRAFIŁ WSZYSTKO

-MRÓWKA I MROWISKO

-LECZ NIGDY WIĘCEJ TAK!

BY POWTÓRZYĆ BŁĄD

-PRZEBUDZENIE-

ODSŁONIĆ PRAGNĘ ZASŁONY CIEMNE NIE DO PRZEDARCIA

BY UJRZEĆ ŚWIATŁO DZIENNE WYJŚĆ SPOD WSZELKIEGO ZWARCIA

ŻYĆ PRAGNĘ – JUŻ PRAWIE MARTWY, IŚĆ PRAGNĘ – A STOJĘ W MIEJSCU

UCIEC DO ŚWIATŁA POWIETRZA, WYRWAĆ SIĘ Z WSZELKICH WIĘZÓW

PŁYNĄĆ BYM CHCIAŁ, JA TONĘ, LECIEĆ BYM CHCIAŁ, JA SPADAM

ZBIEC OD CIĄGŁEGO NAPIĘCIA, NIE MOGĘ, CHOĆ BARDZO SIĘ STARAM

LECZ JUŻ NIEDALEKO TA CHWILA

JUŻ NIEDALEKO JEST KRES

DROGI TAK KRĘTEJ I PRÓŻNEJ…

WCIĄŻ NIEWYLANYCH

STU

ŁEZ…

CZARNY Bór

03.10.2003 Tadek Stachursky

 

 

 

ZŁA UCIECZKA W ZŁYM KIERUNKU”

SĄ W ŻYCIU DNI, GDY PRAGNIESZ MARZYĆ, GDY PRAGNIESZ ŚNIĆ

… LECZ NA PÓŁ ROZDARTY, WCIĄŻ ZAPOMINASZ CO W ŻYCIU WARTE…

DZIŚ SIĘ SKOŃCZYŁO – TO CO WCZORAJ BYŁO…

– TAK BRAK CI SŁÓW, TAK PRAGNIESZ ŻYĆ, DOPÓKI GDY:

-ZACZYNA SIĘ TRANS, ŁAPIE CIĘ FAZA

I WSZYSTKO ODCHODZI NA DALSZY PLAN

A W ŻYCIORYSIE NASTĘPNA SKAZA

NASTĘPNY DZIEŃ, BEZ ŻADNYCH SZANS

ILE TAKICH PRZERW I ILE BEZNADZIEJ

CZY KAŻDY NOWY KROK MA BYĆ NOWYM POTKNIĘCIEM

CZY MOŻE KIEDYŚ COŚ SIĘ KIEDYŚ WRESZCIE ZMIENI

NIE BĘDZIE ZNÓW NASTĘPNYM TWOIM „PRZEKLEŃSTWIE”

KIEDY PĘKNIE MUR, GDZIE SKOŃCZY SIĘ GRANICA…?

BY WSTAĆ, DO PRZODU IŚĆ, W KTÓRYM KOŃCU ZNALEŹĆ WYJŚCIE

OBRAĆ SWE WYTYCZNE- TEN SZCZYT NIE DO ZDOBYCIA

-DLA NAS SZCZYTEM TYM, JEST NASZE WYTRZEŹWIENIE

NIEWAŻNE W JAKI SPOSÓB, BO PO TO TU JESTEŚMY

CZY JEST TO TEŻ NASZ WYBÓR, CZY NASZE PRZEZNACZENIE

SKORZYSTAJ WIĘC Z OKAZJI, DOPÓKI TA ISTNIEJE

SKORZYSTAJ Z TAKIEJ SZANSY PÓKI JĄ JESZCZE MASZ

A TEN KTO NIE ZROZUMIE, TO NIECH SIĘ DALEJ ŚMIEJE

-LECZ DZIŚ, GDY NIE ZROZUMIESZ, ZOSTANIE TYLKO PIACH!

KAŻDY ZAUŁEK, KAŻDY NAROŻNIK,

KAŻDE PODWÓRKO I KAŻDY CHODNIK

WSZĘDZIE POKUSA, CZYHA I KUSI

PO WYJŚCIU STĄD, RADZIĆ SOBIE MUSISZ!

LECZ:

NIE JESTEŚ SAM, O ILE TYLKO CHCESZ

PRZECIEŻ MASZ NAS, NA DOBRE I NA ZŁE

NIE JESTEŚ SAM, TU ZAWSZE MOŻESZ PRZYJŚĆ

BY W TRZEŹWOŚCI TRWAĆ – ZREALIZOWAĆ SNY

-ZREALIZUJ TO, RZECZYWISTOŚĆ, A NIE SNY

ŻYCIE JEST TRUDNE, A NAWET BRUTALNE

LECZ JEST ZIARENKO I CIEŃ RADOŚCI

SKUPIAJ SIĘ NA TYM, BO PICIE BANALNE…

WCIĄŻ SAME STRATY I ŻADNEJ MĄDROŚCI

Tadek Stachursky